Jak dużo musisz umieć, aby działać?

Popularną blokadą dla początkujących, aby zacząć działać bardziej na poważnie jest: „nie umiem jeszcze wystarczająco dużo„, „jestem jeszcze za słaby„, „przecież są lepsi ode mnie, powinni mieć pierwszeństwo„.

Znasz takie osoby, które mówiły „poszukam pracy jak nauczę się jeszcze paru technologii„, albo „nie będę się ogłaszał, dopóki nie będę w 100% pewny, że to potrafię„?

 

Nie wpadnij w pułapkę bycia doskonałym

To taka pułapka chęci bycia doskonałym już na starcie, zanim pokaże się światu. Niestety mam złą wiadomość: nigdy nie będziesz w pełni przygotowany! No chyba, że już masz swoją wymarzoną firmę na oku, wiesz jakich technologii wymagają, jak działają i przygotowujesz się specjalnie pod nich.

Najprostrzy sposób na początek to wykonywanie zleceń dla rodziny, znajomych. Wtedy wiesz, że nie poniesiesz żadnych negatywnych konsekwencji. To ma jednak pewne ograniczenia. Już mówię jakie.

Każda firma może korzystać z innych technologii. Jedna może tworzyć strony na darmowych silnikach, inna może tworzyć własne, jeszcze inna tworzy oprogramowania. W takich przypadkach powinieneś znać inne technologie, a może nawet i języki. Jeśli spróbujesz i nie wyjdzie, to przynajmniej wiesz czego musisz się doczuczyć, aby wyszło (a może będziesz miał okazje douczyć się podczas pracy).

 

3 prawdziwe historie z życia

1:

Opowiem Ci krótą historię mojego kolegi. Na studiach mieliśmy przedmiot o nazwie „Bazy danych”, jak się pewnie domyślasz był to przedmiot o bazach danych. Jak to na studiach, czepiliśmy się wszystkiego po trochu, MySQL, PostgreSQL, SQLite, T-SQL… Oczywiście mało kto się przykładał do nauki, on też wieć semestr zakończył trójką (3) w indeksie. Czyli poznał dosłownie same podstawy. Takie wszystko i nic w jednym.

Miesiąc później postanowił złożyć CV do pewnej korpo na człowieka od baz danych. Wyobrażasz to sobie? Zna dosłownie podstawy (po 20 godzinach wykładów i labolatorów) i składa CV. Przed rozmową kwalifikacyjną poświęcił jeszcze 2 dni na naukę i poszedł do firmy na test z myślą „co będzie to będzie”. Efekt? Pracuje tam do dzisiaj.

Będąc już w pracy, zobaczył jakich technologii się używa, więc dobrze wie czego konkretnie się uczyć. Dzięki temu, nie rozprasza się na inne (niepotrzebne) tematy.

2:

Drugia historia również ze studiów. Jeszcze na pierwszym, albo drugim roku (już dobrze nie pamiętam). Znajomy wziął dziekanke, czyli roczną przerwę w studniowaniu, więc dużo się nie nastudiował. Jego wcześniejsza praca nie miała żadnego związku z informatyką, ale po roku studiów uznał, że chce zobaczyć jak to jest w tej branży. Złożył CV do większej firmy. Bez doświadczenia i z minimalną wiedzą o tej pracy.

Wystarczyło, że dobrze wypadł na rozmowie kwalifikacyjnej i go przyjeli. Zaczynając pracę, jednocześnie uczył się „swojego” fachu. Dzisiaj pewnie trudno byłoby go zastąpić (tym bardziej, że stanowisko jest raczej niszowe).

3:

Trzecia historia będzie o mnie. Nie będę mówił dokładnie kiedy i z kim (może będą to czytać 😛 ). Był czas, że musiałem przygotować dosyć skomplikowany projekt. Podjąłem się zadania z myślą, że jeśli czegoś nie wiem, to bez problemu znajdę to w internecie. Był to pierwszy raz kiedy miałem styczność z daną rzeczą.

Na początku lekko się załamałem, internet trochę mnie zawiódł. Czas leciał, zbliżał się dedline, a ja wciąż nie wiedziałem jak zrobić dany projekt. W końcu znalazłem o tym obszerny kurs, kupiłem i w ciągu doby przerobiłem 20 godzin wideo. Dzień później zrobiłem już tyle, że było co pokazać klientowi i mogłem dalej pracować bez stresu.

Dzięki temu poznałem nową technologię, ale co ważniejsze – zauważyłem, że wszystkiego można się nauczyć, czasami nawet w trakcie.

 

Działaj i zobacz co się stanie

Branża IT to nie stawianie wieżowców. Nikt nie zginie jeśli się pomylisz. Tym bardziej, że na początku staramy się o te mniejsze posady, mniejsze zlecenia, gdzie ryzyko jest małe.

Zastanów się jakie mogą być najgorsze konsekwencje? Dostaniesz opieprz w pracy? Żeby Cię zwolnili musiałbyś ładnie przeskrobać lub się obijać. W tych mniejszych firmach zazywczaj doceniają osobe już za chęć nauki i zaangażowanie w pracę.

Co jeśli ktoś zamówi u Ciebie stronę internetową, a Ty nie będziesz w stanie jej zrobić? W najgorszym wypadku Ci nie zapłaci (ew. jeśli na umowie będzie wzmiana o karze to możesz coś dopłacić). Ale czy to jest takie straszne? Nikt nie zginie, dalej masz gdzie mieszkać.

Nie namawiam, żeby startować od razu do posady Project Menagera. Do niektórych posad faktycznie trzeba mieć doświadczenie, ale takie doświadczenie nie bierze sie znikąd. Zawsze gdy biorę się za nowy projekt, co do którego nie jestem przekonany zastanawiam się nad 2 rzeczami:

  • Co zyskam jeśli uda mi się zrealizować zlecenie?
  • Co może się najgorszego stać, jeśli mi się nie uda? I czy jestem w stanie takie ryzyko zaakceptować?

 

20 godzin wystarczy

Są osoby, które twierdzą, że wystarczy 20 godzin, aby poznać coś na ‚zadowalającym‚ poziomie 😉 (film poniżej)