Czy warto być monotonnym?

Noc. Godzina 2:11. Cicho, spokojnie, temperatura idealna. W lecie o tej porze robi się chłodniej a w zimę grzejniki podkręcone są na maksa – czyli w sam raz. Otwieram okno, jest świeże powietrze. Robię kawę, zakładam słuchawki, włączam chillowe rapy i odpalam Atom Edytora. Naprawdę lubię pracować o tej porze. Nikt nie przeszkadza, można skupić się na pracy. Pewnie za 2 godziny pójdę spać i wstanę koło 12 rano… tak, „rano”.

Wczoraj skończyłem o 5. Ptaki za oknem trochę irytują, gdy się kładę, ale jestem padnięty więc zasypiam od razu. Przedwczoraj poszedłem chyba koło 3, wcześniej koło 2, jeszcze wcześniej pewnie koło 4. Nie mam stałej godziny. Za każdym razem, gdy ziewam przykładam rękę do twarzy, nawet gdy jestem sam. Pracuje więc do chwili, gdy ręka cały czas jest w górze i praktycznie nie wraca do klawiatury. To znak, że dzisiaj już nic nie zrobię.

Monotonność zabija kreatywność?

Większość powie, że monotonność zabija kreatywność, więc rozmaitość dni powinna jej sprzyjać. Wg tej logiki, dobrze robię. U mnie każdy dzień zaczyna i kończy się inaczej. 

Strasznie naciągana teoria. Bo skoro chodzę spać o różnych porach to biologiczny zegar snu nigdy nie będzie dobrze nastrojony. Skoro pracuję o różnych porach, to mózg nigdy się nie nauczy, że za chwilę powinien wejsć w stan koncentracji i skupić się na pracy. Skoro raz pracuję dłużej a raz krócej, to ciężko jest mi mierzyć faktyczny czas pracy.

Coś mnie ruszyło. Postanowiłem zrobić reaserach…

Jak pracują wielkie umysły

Z całego mojego reaserchu musze wyróżnić 2 źródła. Pierwszym jest książka „Codzienne Rytuały – Jak pracują wielkie umysły” M. Currey, która opisuje 161 znanych osób (m.in. Karol Marks, Pablo Picasso, Nikola Tesla, Kartezjusz, Mark Twain, Albert Einstein). Opisuje ich nawyki oraz sposób w jaki przeżywają zwykły dzień.

O dziwo jest tam sporo nawyków, których wpływ na zwiększenie długości życia jest lekkomówiąc wątpliwy (np. taki F. Liszt: „Aż do ostanich lat potrafił wypić dziennie jedną lub dwie butelki koniaku i od jednej do trzech butelek wina , czsami do tego jeszcze kieliszek absyntu„).

Najważniejsze jest to, że 90% tych osób było niezwykle monotonnych. Każdy ich dzień zaczynał się o tej samej godzinie, na śniadanie jedli to samo, przerwa i spacer o stałej porze, do łóżka też kładli się jak z zegarniem w ręku. Podam przykładowy dzień kogoś, kto jest uważany za niesamowicie kreatywnego – Stephena King’a

„King pisze codziennie, przez cały rok, także w swoje urodziny i wakacje. Prawie nigdy nie kończy przed osiągnięciem dziennego limitu – dwóch tysięcy słów. Pracuje rano, od ósmej lub ósmej trzydzieści. Czasami kończy już o jedenastej trzydzieści, ale częściej koło trzynastej trzydzieści. Popołudnia i wieczory przeznacza na drzemki, korespondencję, czytanie, spotkania z rodziną i mecze Red Soxów, które ogląda w telewizji”

King wspomina, że dzięki systematyczności i monotonności pisania jest w stanie tworzyć książki, które stają się bestsellerami. Za każdym razem, gdy odchodził od swoich nawyków, jego sztuka pisania na tym cierpiała i powrót do oryginalnej formy trwał nawet całe tygodnie. Hymm… może to jednak ma sens. Ale przebadajmy jeszcze drugie źródło.

Najbogatszy człowiek świata

Drugim ważnym źródłem jest autobiografia człowieka, którego często traktuję jako wzór. Polityk, uczony, wynalazca, dyplomata, filozof. Najbogatszy człowiek świata swoich czasów. Pewnie coś wie o efektywności pracy. Żył 300 lat temu. Każdy jego dzień wyglądał tak:

Godz. 5-7 – wstanie, modlitwa, rozważanie spraw zawodowych, śniadanie
Godz. 8-11 – praca
Godz. 12 – czytanie lub sprawdzenie ksiąg, obiad
Godz. 13-17 – praca
Godz. 18 – układanie rzeczy na właściwych ich miejscach
Godz. 19-20 – kolacja, rozmowka, podsumowanie dnia
Godz. 22-4 – sen

Niesamowicie monotonnie. Ten człowiek nazywał się Benjamin Franklin i był jednym z Ojców założycieli Stanów Zjednoczonych.

Monotonność popłaca

Takich źródeł jest wiele więcej i wszystkie mówią o tym, że stały porządek dnia bardzo sprzyja kreatywności. W tym momencie można byłoby się zagłebić czym właściwie jest „kreatywność”. Jeśli chesz ją trochę wspomóc to koniecznie przyczytaj Jak być kreatywnym grafikiem.

Postanowiłem zminić nawyki, postanowiłem być monotonny. Nie wydażyło się to wczoraj, ani nawet w tym roku. Trochę czasu mineło, sprawdziłem to już na sobie i dlatego teraz mogę powiedzieć:

Monotonność popłaca.